Choć nowoczesne technologie ograniczają straty na początkowych etapach produkcji, skala marnotrawstwa wzrasta wraz z przemieszczaniem się produktu w stronę konsumenta końcowego. Na etapie gospodarstw rolnych straty są relatywnie niskie i wynikają głównie z czynników biologicznych, takich jak mastitis czy obecność antybiotyków w mleku, co wymusza jego utylizację. W zakładach przetwórczych kluczowe są straty technologiczne powstające podczas rozruchu linii, mycia instalacji czy błędów procesowych, a także wyzwania związane z zagospodarowaniem produktów ubocznych, na przykład serwatki. Kolejne ogniwa to transport i magazynowanie, gdzie kluczowe znaczenie ma utrzymanie ciągłości łańcucha chłodniczego. Jakiekolwiek awarie energetyczne lub techniczne w logistyce prowadzą do masowych strat towaru. W handlu detalicznym głównym problemem pozostaje krótki termin przydatności produktów świeżych oraz błędy w rotacji towaru, wynikające z niestosowania zasady FEFO (first expired, first out). Jednak to gospodarstwa domowe odpowiadają za największą skalę marnotrawstwa. Jest to etap szczególnie dotkliwy ekonomicznie, gdyż dotyczy produktu o najwyższej wartości dodanej. Konsumenci marnują nabiał głównie przez błędy poznawcze takie jak utożsamianie daty minimalnej trwałości z terminem przydatności do spożycia. Dochodzą do tego błędy logistyczne: nadmiarowe zakupy pod wpływem promocji oraz niewłaściwe przechowywanie produktów w warunkach domowych. Efektywna redukcja tych strat wymaga zatem działań na każdym etapie łańcucha, ze szczególnym uwzględnieniem edukacji konsumenckiej i optymalizacji procesów handlowych.
Specyfika produktów mlecznych – obejmująca mleko pasteryzowane, śmietany czy napoje fermentowane – predestynuje je do generowania strat ze względu na krótki okres trwałości. Ich skład chemiczny, charakteryzujący się wysoką zawartością wody, białek i laktozy, stanowi optymalną pożywkę dla drobnoustrojów. Nawet przy zachowaniu reżimu higienicznego brak sterylności sprawia, że procesy mikrobiologiczne zachodzą szybko, co w połączeniu z wahaniami popytu utrudnia efektywne zarządzanie zapasami.
Dlatego kluczowym czynnikiem determinującym bezpieczeństwo i jakość nabiału jest zachowanie ciągłości łańcucha chłodniczego. Nawet niewielkie wahania temperatury na etapie transportu, magazynowania czy przechowywania domowego gwałtownie przyspieszają namnażanie bakterii. Powoduje to utratę właściwości produktu przed upływem deklarowanego terminu przydatności. Ryzyko strat potęguje niska odporność mechaniczna opakowań takich jak cienkościenne kubki czy folie. Ich rozszczelnienie skutkuje natychmiastową kontaminacją i koniecznością wycofania towaru z obrotu. Dodatkowo produkty te cechują się wysoką wrażliwością sensoryczną. Zmiany zapachu, smaku lub konsystencji, wywołane upływem czasu, są szybko wychwytywane przez konsumentów. Ze względu na subiektywne poczucie ryzyka, użytkownicy końcowi często utylizują produkty wykazujące najmniejsze odchylenia organoleptyczne, nawet jeśli nie stanowią one realnego zagrożenia dla zdrowia.
W Unii Europejskiej kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa i gospodarki żywnościowej mają dwa oznaczenia dat: „należy spożyć do” oraz „najlepiej spożyć przed”. Pierwsze z nich („należy spożyć do”) to termin przydatności do spożycia stosowany przy produktach wysoce nietrwałych mikrobiologicznie, takich jak świeże mleko. Po upływie tej daty żywność może stanowić realne zagrożenie dla zdrowia i musi zostać wycofana z obrotu. Drugie oznaczenie („najlepiej spożyć przed”) określa datę minimalnej trwałości, gwarantującą najwyższą jakość sensoryczną produktu. Po jej przekroczeniu żywność przechowywana w odpowiednich warunkach zazwyczaj pozostaje bezpieczna, choć może nieznacznie zmienić teksturę lub zapach. Problemem o podłożu naukowym i społecznym jest fakt, że około 40% konsumentów błędnie utożsamia te komunikaty. Prowadzi to do przedwczesnego wyrzucania pełnowartościowych produktów, w tym części nabiału, bez uprzedniej oceny organoleptycznej. Często dotyczy to produktów stabilnych, takich jak mleko UHT czy wyroby fermentowane, które są niesłusznie postrzegane jako ryzykowne. Dodatkowym czynnikiem skracającym trwałość jest niewłaściwe przechowywanie, na przykład umieszczanie jogurtów w cieplejszych strefach lodówki.
Brak precyzyjnego rozróżnienia między bezpieczeństwem i jakością sprawia, że system oznaczeń dat staje się jedną z głównych przyczyn marnowania żywności w gospodarstwach domowych, generując istotne straty ekonomiczne i środowiskowe. W niektórych grupach produktów mleczarskich możliwa jest zamiana oznaczenia na „najlepiej spożyć przed”, co może znacząco zmniejszyć liczbę odpadów zarówno w handlu, jak i w domu konsumenta.
Zastosowanie „najlepiej spożyć przed” tam, gdzie jest to technologicznie uzasadnione, może zmniejszyć presję logistyczną na handel, ograniczyć zwroty i marnowane partie, a także ułatwić konsumentom racjonalne zarządzanie domową żywnością.